Dziecko, Mama

Będę za tym tęsknić, gdy dorosną …

14 lipca 2015
rytuały

Wczoraj wieczorem weszłam do pokoju Pierworodnej i się poryczałam… Spała tak słodko, wtulona w swoją Myszkę Minnie z niewinnym uśmiechem na twarzy. Wtedy do mnie dotarło, że za chwil parę wszystko będzie inaczej. W ciągu dnia jest tyle chwil, gdy mam już dość. Czasami mam poczucie, że już nie dam rady, że zaspakajanie potrzeb dwójki maluchów jednocześnie to jak wspinaczka na Kilimandżaro, czy walka z żywiołem podczas sztormu. Nie wiem, jak robiła to moja mama. W sumie sama tego chciałam. Dziecko zmieniło nas i nasze oczekiwania. 

Czasami sobie myślę, że chcę za dużo.

Chcę mieć dom, rodzinę, wychowywać dzieci i jednocześnie mieć czas na realizację pasji i rozwój zawodowy. Tak, pomimo, że od ponad roku siedzę z dziećmi w domu, dbam o swój rozwój osobisty i zawodowy. Ostatnie dni Pierworodna daje w kość, więc czekam na wieczorną chwilę ciszy jak na błogosławieństwo. Jednak wczoraj sobie pomyślałam, że przecież to wszystko się zmienia i pewnie jeszcze zatęsknię za tym jej setnym w przeciągu 5 minut „mamo, mogę Ci coś powiedzieć” czy 50 buziakiem i przytulasem na dobranoc, gdy ja marzę aby wreszcie zejść i ogarnąć dom przed jutrzejszym huraganem. Przecież za chwilę ona nie będzie pewnie chciała takich buziaków i przytulasów.

Dziś przychodzi i przytula się na potęgę. Podchodzi i mówi kocham Cię mamo najbardziej na świecie, wtula się jak może najmocniej i podkreśla, że jest moja, a ja jej. Wiem, że za „kilka chwil” jak ja będę chciała ją przytulić może powiedzieć, że to obciach. Chociaż skrycie marzę, że tak nie będzie.

Dziś jest obok… Widzę jej każdy krok, znam każdego guza czy siniaka na kolanie. Łaskoczemy się na potęgę, malujemy wspólnie pazurki, wyjadamy wspólnie krem z miski śmiejąc się, że taki na pewno nie tuczy 🙂

zabawy w kuchni

Foto: Ola z chwilewkadrze

Właśnie skończyłam wycierać  okna tarasowe od czterech małych łapek, bo dziś sobie zrobili super zabawę właśnie na świeżo umytych oknach. Najpierw się zdenerwowałam, że znów praca bez sensu, a potem pomyślałam, że kiedyś zatęsknię za małymi dziecięcymi łapkami na szybach, lustrach czy nawet na moich okularach.

Pod narzutą na kanapie znalazłam LEGO, a zaraz obok kanapy nadepnęłam na grającą książeczkę… Nie znoszę jej, ale czasami jest wybawieniem. Kiedyś już tak nie będzie.

Będzie cisza… Pewnie będzie fajna przez dzień, tydzień, miesiąc.
Wiem, że potem będzie mi dziwnie bez „dnia muchomora”, bez okruchów paluszków w torebce, niezbędnej pieluchy czy książeczki, gryzaka …
Nikt już nie namaluje mi laurki i nie powie ze słodką miną „Dla Ciebie mamo”…
Pewnie zadzwoni, napisze smsa, ale nie ja będę już najważniejsza.

Wiem, że będzie inaczej i wiem, że pewnie nie raz zatęsknię za tym, czego dziś często mam dość 🙂
Mam też nadzieję, że pomimo wszystko uda nam się i mnie, i moim dzieciom zachować te chwile.
Od wczoraj patrzę trochę na to wszystko inaczej. Wiem, że wszystko ma swoje miejsce.
Nieprzespane noce, „mamo siku”, „mamo jeść”, zawsze gdy właśnie wsiedliśmy do auta, też mają swój czas i miejsce. Trzeba się nauczyć doceniać te chwile. One nie wrócą i nie da się ich powtórzyć.

Cieszę się, że mogę to przeżywać i malować wspólne wspomnienia.

chwile w kadrze

Foto: Ola z chwilewkadrze

 

 

Zdjęcie tytułowe – fotolia

print

POLECANE WPISY