Dziecko, Sprawdzone

Dlaczego MomMe zostało u nas na dłużej? Rozmowa z Justyną Żukowską i konkurs

8 września 2015

Spotkanie z Panią Justyną Żukowską podczas warsztatów marki MomMe przybliżyło mi temat doboru kosmetyków dla dzieci. Trudno było to wszystko zebrać samodzielnie, aby tę cenną wiedzę przekazać także Wam, którzy tak jak ja błądzicie czasami pomiędzy półkami z kosmetykami.
Poprosiłam zatem Panią Justynę o krótki wywiad, aby wiedzę o kosmetykach i ich doborze czerpać wprost ze źródła 🙂

Zapraszam Was na krótką rozmowę, a po niej na przegląd swoich kosmetyków, których używacie dla swoich maluchów.

 

MatczyneFanaberie:
Dlaczego, jako rodzice, powinniśmy szczególnie zwracać uwagę na skład kosmetyków dla dzieci?

Justyna Żukowska:
Przede wszystkim dlatego, że skóra jest niezwykle delikatna i wrażliwa, szczególnie narażona na drażniące substancje zawarte w kosmetykach. Jako rodzice musimy pamiętać, że producentami na rynek masowy kieruje przede wszystkim chęć zysku,
więc ograniczają ilość i rodzaj tych aktywnych, by uzyskać jak najlepszą cenę.
Często wykorzystywane są tanie, chemiczne substancje, które można by oczywiście zastąpić naturalnymi, lepszej jakości ale wiązałoby się to z podniesieniem ceny produktów. Wiele z dostępnych kosmetyków dla dzieci zawiera substancje, z którymi skóra dziecka nie powinna mieć kontaktu, ponieważ nawet jeśli nie dadzą natychmiast niepożądanych efektów, to efekt ich działania będziemy obserwować na skórze naszych dzieci w wieku dojrzewania i później.

Gęstość skóry Dziecka jest nawet 10-krotnie niższa niż gęstość skóry dorosłego człowieka.
Do 3 roku życia należy otoczyć ją szczególną opieką, bo jest wyjątkowo delikatna i wrażliwa.
Stanowi największy organ naszego ciała i musimy zapewnić mu swobodę prawidłowej pracy.
Dopiero w wieku około 10 lat skóra dziecka zmienia się na tyle, by można było mówić o niej jako o dojrzałej.
Udowodniono wielokrotnie, że organizm nie potrafiąc sobie poradzić z przetworzeniem syntetycznych składników, które zassał jak gąbka przez skórę, odkłada je jako produkty przemiany materii  m.in. w nerkach i w wątrobie.

MF: Rzetelnie wypisujecie czego nie znajdziemy w kosmetykach MomMe i podajecie dokładny skład kosmetyków. Co jest najgorszym składnikiem w kosmetykach dziecięcych? 
Czego jako rodzice powinniśmy unikać jak ognia?

JŻ: Ciężko wybrać jeden ze składników, bo są to zarówno konserwanty, jak Phenoxyethanol dodawany na porządku dziennym
do kosmetyków dziecięcych, jak również SLES, SLS, działające drażniąco na błony śluzowe, oczy i skórę.
To co mnie osobiście przeraża najbardziej, to powszechne stosowanie parafiny, oleju mineralnego i wmawianie rodzicom, że jest doskonała dla skóry dziecka i stanowi produkt pierwszej potrzeby.

MF: Urodziłam dwójkę dzieci. Za każdym razem słyszałam, że należy stosować kosmetyki z parafiną.
Nie poddałam się modzie. Uważam to za marketingowy trend przemysłu farmaceutycznego. 

Czy rzeczywiście powinniśmy kąpać, smarować i zabezpieczać nasze dzieci kosmetykami z parafiną?

JŻ: Parafina to najtańszy surowiec wykorzystywanych do produkcji. Poprawia aplikację produktu. Owszem daje natychmiastowy efekt „nawilżonej, gładkiej” skóry ale jest to tylko efekt powierzchniowy, polegający na pokryciu skóry nieprzepuszczającą powietrza substancją natłuszczającą. Efekt jest złudny, natomiast skutki długoterminowe bardzo poważne.
Lata później będziemy się zastanawiać dlaczego moje dziecko ma taki silny trądzik?
Dlaczego ma taką suchą, łuszczącą się skórę? Dlaczego ma nadpotliwość?
Proszę zwrócić uwagę, że koncerny namawiają nas do stosowania parafiny obowiązkowo od narodzin dziecka, by miało piękną
i zdrową skórę, a czy mówią o tym, że jak przestaniemy ją stosować, to nagle pojawi się rogowacenie okołomieszkowe, suchość i swędzenie? Stosując syntetyczną substancję natłuszczającą, której organizm dziecka nie odczytuje prawidłowo
(tak jak np. oleje naturalne, jako pożywienie), upośledzamy jej naturalną funkcję, którą jest wytwarzanie płaszcza hydrolipidowego i paradoksalnie znowu taki rodzic sięga po parafinę.

MF: Czyli parafinie mówimy stanowcze NIE!
Jak wygląda sytuacja kosmetyków ochronnych latem? Gdy rozmawiam z mamami każda z nas na lato kupuje dla maluchów kremy z jak największym filtrem. 
W Waszej ofercie jest krem tylko z jednym filtrem. Skąd taka decyzja? Co z kremem na zimę i wiatr?

JŻ: Jeżeli chodzi o kremy z filtrem zarówno Mamy jak i naukowcy są bardzo podzieleni.
Temat dotyczy przede wszystkim witaminy D3, która jest niezbędna do prawidłowego rozwoju układu kostnego, narządu wzroku, prawidłowego rozwoju układu nerwowego. Z jednej strony zgadzam się z tym, że przy dużym nasłonecznieniu konieczne jest stosowanie jak najwyższego filtra – sytuacja dotyczy lata.
Natomiast jeśli dziecko ma ciemniejszą karnacje, lub nieco się już opaliło, przychodzi jesień i zima, gdzie nasłonecznienie jest dużo niższe – można stosować kremy z mniejszym filtrem.
Obecnie nasz Spacerowy krem na każdą pogodę, świetnie się sprawdza od wiosny do jesieni.
Opracowaliśmy już na przyszły rok Ochronny Lotion z filtrem SPF 50.
Jesienią w naszej ofercie pojawi się Zimowy krem do zadań specjalnych, oparty wyłącznie na naturalnych masłach
i organicznych olejach. Doskonale zabezpieczy skórę, przed podrażnieniami, czynnikami środowiskowymi i mrozem, pozwalając jej swobodnie oddychać. Świetnie sprawdzi się na ustach i spierzchniętych dłoniach.

MF: Czy te nowości będzie można też kupić poza sklepem online?

JŻ: Wszystkie nasze produkty  dostępne są w kilkuset aptekach na terenie Polski. Wkrótce na naszej stronie znajdzie się mapka
z lokalizacjami naszych partnerów. Od września w Rossmannie pojawi się większość naszej oferty.

MF: Aktualnie wszystko co najlepsze musi być Eco. Czy kosmetyki też muszą być Eco?
Przecież przemysł farmaceutyczny jest tak doświadczony, że potrafi „stworzyć” coś co będzie „jak natura chciała”.

JŻ: 🙂 Produkty ekologiczne tworzone są według bardzo restrykcyjnych norm. Każdy surowiec, sposób jego pozyskania i wytworzenia jest bardzo dokładnie sprawdzany. Według najnowszej dyrektywy, która obowiązuje przemysł kosmetyczny, wszystkie produkty wytwarzane są w laboratoriach, które mają obowiązek mieć wdrożone GMP, czyli dobre praktyki produkcyjne. To najwyższy standard produkcji, wykorzystywany również przy produkcji leków przez rynek farmaceutyczny. Składniki naturalne, są odkodowywane przez naszą skórę, tak jak pożywienie – organizm doskonale sobie radzi z ich rozłożeniem i wydaleniem. Wykorzystuje tylko to, co jest mu niezbędne. Chemiczne odpowiedniki, choćby były najlepszej jakości nadal pozostają chemią, a nasz organizm nie wiedząc w jaki sposób poradzić sobie z nimi w procesie przemiany materii część z nich odkłada i kumuluje.

MF: Wasze kosmetyki kupuję nie tylko dla dzieci. Oliwka pomogła mi po długich staraniach pozbyć się wysuszonych stóp po ciągłym bieganiu po piasku, trawie, etc. Jednak przyznam, że trochę się wahałam mając na uwadze cenę. Zaufałam intuicji.  Pewnie każda z nas zapyta:
Czy to musi tyle kosztować?

JŻ: Tworząc MomMe postawiliśmy w 100% na jakość i bezpieczeństwo, dlatego wybieraliśmy składniki z najwyższej półki, wyłącznie z kompletem badań i potwierdzeniem skuteczności.
To co jest niezwykle istotne w wypadku naszych produktów, to ilość użytych składników aktywnych – wyłącznie w aktywnych stężeniach.
Co to znaczy?
To znaczy, że do produktu można dodać marketingową ilość składnika, by móc pochwalić się jego wykorzystaniem, lub aktywną ilość składnika, na którą producent daje nam gwarancję, że przy zastosowaniu w odpowiednim stężeniu daje nam konkretny, zaplanowany efekt. MomMe zawsze używa aktywnych stężeń.

Proszę zwrócić uwagę, że w każdym produkcie jest od kilku do kilkunastu aktywnych (nie mówię tu o wypełniaczach jak zagęstniki), a szykowane na jesień Ziołowe Masełko Pielęgnacyjne dla atopików pobije ten rekord. Wynika to z podjętego przez nas na samym początku projektu założenia, że te kosmetyki nie mają „nie szkodzić” i być „neutralne dla skóry”, mają być przede wszystkim bezpieczne ale i skutecznie pomagać tym dzieciom, które mają ze skórą poważne problemy i rodzice bezradnie rozkładają ręce. Żaden z surowców nie znalazł się w naszym kosmetyku przypadkowo.
Przygotowanie receptur i badania nad nimi zajęły nam dwa lata, przed pojawieniem się produktów na rynku.
Jeśli popatrzy się na skład oliwki to są to wyłącznie oleje organicznego pochodzenia, z certyfikatem Ecocert, do tego jest to jedyna w 100% naturalna oliwka na świecie, zagęszczona w naturalny sposób, by pięknie się wchłaniała, nie brudziła ubranek
i mogła być bezpiecznie przewożona bez ryzyka rozlania się w torbie. Zagęściliśmy ją naturalnym, specjalnie sprowadzanym maniokiem.
Stąd też cena. Proszę porównać cenę parafiny i na przykład oleju makadamia, nawet bez certyfikacji. My jako producent nieustannie stoimy przed wyborem jakość-cena. Zawsze wybieramy jakość i widzimy, że nasi klienci właśnie za to nas cenią.

 

KONKURS dla tych, którzy dotarli do końca 🙂 

Zadanie jest proste.
Przekonaj mnie w komentarzu na blogu, że to właśnie do Ciebie powinien zostać wysłany zestaw kosmetyków, który ufundowała marka MomMe.

Zwycięzca konkursu otrzyma:

  • Delikatne mleczko pielęgnacyjne
  • Odżywczą śmietankę do kąpieli
  • Spacerowy krem na każdą pogodę

Na Wasze komentarze czekam do 20.09. 2015.
Wyniki opublikuję w tym samym poście 22.09.2015

 

Bardzo dziękuję za wszystkie Wasze komentarze. Wybór był niezwykle trudny.

Zestaw kosmetyków otrzyma: Monika Ł.

 

Gratuluję i mam nadzieję, że pokochasz MomMe tak jak my 🙂

print

POLECANE WPISY