Dziecko, Sprawdzone

OFF Festival z dzieckiem i hotel Concordia

13 sierpnia 2013
Dziś o miejscu, którego nie polecamy – hotel Concordia.
Za nami wakacyjny wyjazd na OFF Festival, który pozostał cudownym wspomnieniem dla nas i dla Pierworodnej, która doskonale bawiła się na terenie OFFa. Organizatorzy zadbali w tym roku o specjalną strefę dla dzieci. Strefa była bardzo fajnie przygotowana i zajęcia prowadzone przez animatorów przykuwały uwagę nie tylko dzieci. W tym wszystkim brakowało jednego – bieżącej wody. Po szaleństwie z Pierworodną w wielkiej Piaskoffnicy nie pozostało nic innego jak udać się do hotelu i wykąpać dziecko. Jednak nie można narzekać. To bardzo duży krok w stronę coraz większej liczby rodziców przyjeżdżających na OFF Festival z dziećmi.

Drugim etapem naszych wakacyjnych wojaży były Karkonosze. Zatrzymaliśmy się w hotelu Concordia. Przed wyborem hotelu sprawdzaliśmy opinie w różnych miejscach i wszędzie były same superlatywy.
Straciliśmy chyba czujność, po naszej wizycie w cudownym miejscu w Bieszczadach w Alkmenie. Wówczas same pozytywne opinie wzbudzały nasze zaniepokojenie, ale rzeczywistość pokazała że były prawdziwe. Pisałam zresztą o tym cudownym miejscu i jego właścicielach.

Hotel Concordia jest usytuowany w przecudnym miejscu, z dala od zgiełku. Pierwszego wieczoru świerszcze zaprezentowały pełną paletę swych muzycznych możliwości. Okolica przeurocza 🙂 Na pewno chciałabym jeszcze nie raz pojechać w Karkonosze. Mam też sentyment do tych okolic, bo w Piechowicach byłam po raz pierwszy w swoim życiu w górach.

hotel concordia

karkonosze z dzieckiem

 

 

 

 

 

 

 

 

hotel concordia

góry z dzieckiem

 

karkonosze z dzieckiem

Jednak mniej uroczo już w samym hotelu. Już po przekroczeniu jego progów poczuliśmy się nieswojo.
Nie było nikogo w recepcji, a przechodzący, jak się później okazało, pracownicy nie reagowali na naszą obecność. Jednak już po chwili pojawiła się miła, sympatyczna Pani Ania, która zameldowała nas i zaprowadziła do pokoju.
Po wejściu do pokoju miałam nieodparte wrażenie, jakby ktoś zapomniał w nim posprzątać. Po wejściu do łazienki moją uwagę zwrócił brudny, niedoczyszczony brodzik. Nie, nie jestem pedantką. Zwyczajnie zabrakło komuś chęci żeby to ogarnąć. Ojciec Pierworodnej znalazł po chwili za szafką pudełko tiktaków – pewnie nadal tam leżą, a ja po zajrzeniu pod łóżko byłam pewna, że to nie takiego miejsca chciałam. Można było tam znaleźć chusteczki i resztki muslii po poprzednikach 🙁

Jednak nie przyjechaliśmy do hotelu, tylko żeby się nacieszyć otaczającą przyrodą, a jutro pewnie ktoś to posprząta. Pomyślałam sobie, że zwyczajnie może mają dużo gości i ot jakiś poślizg.
Niestety następnego dnia nic się nie zmieniło, nikt nawet nie zabrał śmieci z kosza. Po dwóch dniach wyczytałam na stronie, że trzeba zgłosić, żeby panie posprzątały. Za każdym razem jak chciałam o coś zapytać zazwyczaj nie było nikogo w recepcji. Jednak po tym jak na schodach było nadal pełno piachu, a na korytarzu cały czas straszyła ta sama plama na podłodze stwierdziliśmy, że sobie odpuścimy i w trzy gwiazdkowym hotelu sami wynosiliśmy śmieci 🙂

Szefostwo chyba zapomniało, że do pięknej okolicy, pięknej strony internetowej  i 2 czy 3 uczynnych i miłych pracowników przydałoby się czasami użyć odkurzacza, szczotki do zamiatania i mopa. Ot taka sprawa. Kolejny przykład? Proszę bardzo – kabanosy na śniadanie były we wtorek, a my je znaleźliśmy pod stołem w jadalni (oczywiście odpowiednio obsuszone), gdy Pierworodna rzuciła tam klocki jeszcze w piątek.

Rzecz, która irytowała nas maksymalnie to ciągły brak pracownika na recepcji. Wieczorem, który poprzedzał nasz wyjazd z Concordii przekazaliśmy informację, że będziemy wyjeżdżać wcześnie rano. Niestety o 6.45 nie było komu oddać klucza i powiedzieć do widzenia. Nie zadziałały ani dzwonek główny w hotelu ani dzwoneczek na recepcji.

Nasz pakiet miał obejmować także codzienne zajęcia dla dzieci z animatorem. To był jeden z wyznaczników przy wyborze miejsca na wakacyjny wypad. Pierwszego dnia nic, drugiego dnia nic, na moje pytanie co z tym animatorem otrzymałam odpowiedź, że Pani zakończyła z nim współpracę. Zabawne. Szkoda, że nikt nie przekazał nam tej informacji jak przyjechaliśmy. Nikt nawet nie zaproponował jakiejś alternatywy.

Czas Pierworodnej z animatorem miał być czasem, gdy będziemy mieć chwilę dla siebie. Cóż nie tym razem.

To miejsce ma jednak także swoje plusy 🙂

Pierwszy – cudowne zabiegi SPA. Dwójka fizjoterapeutów, którzy są genialni w tym co robią.
Drugi plus to bardzo smaczne domowe jedzenie. Zaskoczeniem dla nas były jednak godziny podawania śniadania. Rozmawiając przed przyjazdem powiedziano mi, że śniadania są podawane od 7.15. Pomyślałam, świetnie akurat na ogarnięcie siebie i Pierworodnej po tym jak wstaje o 5 rano.
Na miejscu okazało się, że śniadania podawane są jednak pół godziny później. Dla kogoś może to bez znaczenia jednak dla mnie dość istotna sprawa. Szczególnie, że sala zabaw o tej porze jest zamknięta. Personel niechętnie otwiera te podwoja przed milusińskimi o tak wczesnej porze.
Trzeci plus – wycieczka bryczką po okolicy. Wspaniała przygoda zarówno dla małych jak i dużych.
Czwarty plus – piękny zielony teren przy hotelu, gdzie Pierworodna mogła szaleć na świeżym powietrzu.

Sądzę, że nie wybierzemy tego miejsca na kolejny pobyt w Karkonoszach. Jednak SPA chętnie bym jeszcze odwiedziła 🙂 To miejsce ma kilka osób, które tryskają radością i chciałyby przychylić nieba, jednak i one są bez szans ze zwykłym niechlujstwem. My tego nie kupujemy.

 

POLECANE WPISY